15.9.2006, po Irlandii
Wróciliśmy z Irlandii. Przelot mieliśmy Ryanairem z Łodzi za 170zł od osoby wliczając to jeden bagaż i opłatę za płatność kartą kredytową. Niezły deal, choć szkoda, że dopiero później widziałem podobną ofertę Norwegiana z Warszawy... W Dublinie wylądowaliśmy przed północą i w kilka osób przypadkowo zebranych zabieramy się do miasta w 7-osobowej taksówce. Wyszło po 3,5 euro od osoby, a autobus 7. W naszym tanim hostelu niestety się nie wyspaliśmy, bo okna prawie w ogóle nie były szczelne. Cały piątek oglądaliśmy Dublin, piłem Guinessa w prawdziwym irlandzkim pubie (nie mogłem sobie odmówić) oraz wchłanialiśmy atmosferę miasta. O 5 umówiliśmy się z Magdą i Marcinem, z którymi tu przylecieliśmy w biurze Hertz w centrum miasta, żeby odebrać samochód. To był mój pierwszy tego typu wyjazd. Odkąd jesteśmy razem z Moniką to pierwszy raz jedziemy z towarzystwem oraz pierwszy raz w ogóle wynajmuję samochód. No cóż, tak będzie taniej i więcej się zobaczy. Hertz okazał się totalnym złodziejstwem (po przebojach w mojej firmie, to już kolejny przypadek, więc są u mnie całkowicie skreśleni). Gościu bez mojej zgody chciał mi pobrać z konta 3000 euro (sic!) na poczet ubezpieczenia auta. Aż dzwonili z Multibanku pytać czy ktoś mi karty nie ukradł. Koniec końców pojechaliśmy na lotnisko, gdzie jest kilka firm. Największa kolejka była do Budget, więc już było wiadomo, że tam jest najtaniej. Wzięliśmy Focusa na tydzień za 175 euro + 11,5 euro dziennie full insurance z zero odpowiedzialności. Aha, warto odchodzić od stoiska, żeby się przejść do innych, to dostaniemy jeszcze trochę zniżki. Pierwsza jazda w ruchu lewostronnym to szok, w ogóle nie mam wyczucia ile samochodu jest z lewej strony oraz mam problem na prawie każdym skrzyżowaniu. Dodatkowo ta ręczna skrzynia, w pracy od roku jeżdżę z automatem ;-). Wyjeżdżamy z miasta, szybko robi się ciemno, jedziemy w stronę gór Wicklow i zaraz przed nimi zjeżdżamy na jakiś parking na nocleg. Dwie osoby w samochodzie i dwie w namiocie. Przez cały wyjazd będzie tak na zmianę.
Góry Wicklow nie rzuciły nas na kolana, ponoć ładne jeziorka to "tylko jeziorka". Ciekawy natomiast stary cmentarz z kościółkiem. Dalej jedziemy do Killkeny. Tam zwiedziliśmy zamek (w środku nie można robić zdjęć) i obejrzeliśmy bardzo malownicze centrum. Super są te piętrowe ciasne i kolorowe kamieniczki, naprawdę zrobiły na mnie wrażenie. Następny przystanek to, a właściwie malownicza trasa to tzw. Ring of Kerry, super są te widoki na wybrzeże... Zahaczamy też na 2 godziny do Killarney National Park.
Następny dzień to słynne klify Moher. Ale mieliśmy cudowną pogodę, normalnie jak nie w Irlandii. Warto przejść całe klify, nawet poza tabliczki ogłaszające, że dalej jest teren prywatny. Właśnie stamtąd najładniej wszystko się prezentuje. Po klifach pojechaliśmy do Connemara National Park, gdzie wspinaliśmy się na górkę z pięknymi widokami na pobliską zatokę.
Po kolejnych kilkuset kilometrach wjechaliśmy do Irlandii Północnej i do najpiękniejszego miejsca naszej podróży - Giant's Causeway. To miejsce jest po prostu cudowne, jedno z piękniejszych cudów natury jakie w życiu widziałem. Potem wjechaliśmy do Belfastu i dopiero wtedy tak naprawdę popsuła się pogoda i zobaczyliśmy co to znaczy irlandzka pogoda. Po godzinie chodzenia w dużym deszczu stwierdziliśmy, że lepiej objechać samochodem najciekawsze miejsca. Pokrążyliśmy szczególnie po zachodnim Belfaście, czyli siedzibie IRA. Dość ciekawe są przede wszystkim graffitti. To był właściwie koniec naszej podróży. Objechaliśmy dookoła całą wyspę i jesteśmy zadowoleni z tego co widzieliśmy. Ciekawy kraj.
Archiwum
2017 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil