12.3.2015, Madryt i Andora
Porannym samolotem z przesiadką w Brukseli dotarłem do Madrytu. Mój pierwszy pobyt w tym mieście i od razu miło przenieść się z 8 na 22 stopie. Taksówka zabiera mnie do hotelu Radisson Blu w samym centrum na przeciwko muzeum Prado. Hotel całkiem ok, ale prywatnie w życiu nie zapłaciłbym za niego 165 euro. Popołudnie spędziłem na szwędaniu się po wąskich uliczkach Madrytu. Jest bardzo ładnie i w oczy rzucają się fajne tabliczki z nazwami ulic. Plaza Mayor całkiem ładny, choć trochę w remoncie. Zaglądam obok katedry i Pałacu Królewskiego. Potem spacerkiem po głównej ulicy handlowej Gran Via wracam do hotelu. Udanie spędzone kilka godzin. Wieczorem dolatuje koleżanka z Francji i idziemy do jednej ze zwykłych restauracji na kolację. Uwielbiam hiszpańskie szynki, są nawet lepsze od włoskich. Zajadamy się nimi ile się da, a na drugie danie dobra ryba. Kolejne 2.5 dnia to bardzo intensywne spotkania z naszym zespołem i praca do 19. Wieczorami wychodzimy na spacery, bo tu kolacje dopiero zaczynaliśmy o 20.30, a i tak byliśmy jednymi z pierwszych. Miejscowi zaczynają przynajmniej godzinę później. Oba kolejne wieczory to były raje kulinarne. Wielu dań nawet nie potrafię powtórzyć. Jedno ciekawe danie główne jakie miałem to tatar z tuńczyka - rewelacja. Były też jakieś grzyby z wbitym na w pół surowym jajkiem i pieczone cebule. Kosmos dla podniebienia. Wszystko dopełnione świetnym winem. Dziś po lunchu zabrałem się na lotnisko i poleciałem do Barcelony. Tu wynajem samochodu w Budget (rezerwacja Panda, samochód nowa Ibiza) i ruszyłem w stronę Andory. Już na obwodnicach miasta płaciłem za autostradę z tunelem ok. 4.5 euro, potem 1.65 euro, a potem znowu 4.5 euro. Autostrada bardzo kręta i cały czas góra/dół - jechanie zwykłą drogą byłoby pewnie dużo dłuższe. Jak skończyła się autostrada to jechałem normalną drogą. Dalej były mosty, tunele i potem znowu płatność, tym razem 11.65 euro! Zatem na sam dojazd do Andory wydałem stówkę na drogi. Po 3h dotarłem na miejsce - przy wjeździe do Andory jest normalna granica, wszystkich wpuszczają, ale trochę kontrolują przy wyjazdach. Od razu w oczy rzuca się pełno sklepów i centrów handlowych. Benzyna zaledwie po 1 euro. Docieram do samego centrum Andora la Vella do mojego hotelu 2* i udaje mi się zaparkować za darmo na ulicy. Jest już 21 i większość miejsc zamkniętych, ale neony powodują, że można poczuć się jak w dzień. Dostaję malutki pokój za 30 euro i mogę zaplanować jutrzejszy czas do zwiedzania. O 11 rano muszę już wracać do Barcelony by złapać samolot do Warszawy.
13.3.2015, Andora
Śniadanie w hotelu było od 7.30, no ale przy tej klasie hotelu nie spodziewałem się luksusów. Nie było ani wędlin ani serów, jedynie crossainty, chleb, dżem, sok i kawa. Jeszcze przed 8 byłem już w drodze do starej części Andory La Vella. Najpierw minąłem setki sklepów i dotarłem do "kamiennej" części. Dość ciekawa zabudowa kamienic i małego kościółka. W sam raz na godzinkę by pochodzić. Potem ruszyłem w stronę La Massana, czyli małego kurortu narciarskiego. Tu jeszcze widać śnieg w górach i wyciąg też był czynny. Niestety nie dało się przejechać przez góry do Canillo więc przejechałem główną drogą. Ruch jest spory, nie ma gdzie parkować, ale to nie dziwne w małym i górzystym kraju. W Canillo zobaczyłem mały kościółek i czas było się zabierać z powrotem do Barcelony. Dużo tu nie było do zobaczenia, ale mimo wszystko warto wpaść. To co zapamiętam to chyba największe zagęszczenie stacji benzynowych na 1 mieszkańca.
Archiwum
2017 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil