23.11.2010, Agra
Indie mozna kochac lub nienawidziec, a ja nie widze w nich nic specjalnego, czym mozna by sie bylo podniecac. Indie potrafia zmeczyc, po 1 dniu mozna miec dosc huku, wszechobecnego trabienia, ruchu ulicznego i pieszego, natrectwa i masakrycznego syfu wszedzie dookola. Kiedys myslalem, ze w krajach arabskich jest brudno i zasmiecone, teraz widze, ze w Indiach jest sto razy gorzej.
Piekne lotnisko w Delhi jest ostatnia czysta rzecza, z jaka spotyka sie turysta przylatujac do Indii. W budce zaplacilem 300 rupii za pre-paid taxi i pojechalem chyba 40 letnim samochodem na dworzec New Delhi. Juz po drodze na nowej autostradzie na srodku drogi widzialem swieta krowe. Nikt sie nia nie przejmowal. Poniewaz bilet kolejowy do Agry kupilem przez internet, zadaniem moim bylo znalezc pociag. Wczesniej uderzylem w uliczki targowe kupic wode i zaczepianki juz wtedy sie zaczely. Na dworcu chmara ludzi wiozaca wiecej bagazy niz mogli udzwignac. Ja poczekalem na pociag i zaczalem szukac mojego wagonu AC2. Pierwszych kilkanascie wagonow to sleepery z kratami w oknach i bez szyb, a ja doszedlem na sam koniec i tam znalazlem moj wagon. AC2 to cos ala plackartnyj znany z Rosji, ale ma klime. Nie wiem jak wygladaja sleepery, ale pewnie gorzej. Na mojej trasie sleeper byl za 9zl, a ja zaplacilem 35zl. Warto jednak bylo dorzucic, bo zmeczony po probie spania w samolocie musialem sie walnac na wyrko. 3h do Agry przespalem budzac sie ze 2 razy by skorzystac z o dziwo dosc czystej pociagowej toalety.
Z dworca zwineli mnie pre-paidowi taksiarze i bylem juz w moim hotelu. Czysty jednogwiazdkowy hotel, spory pokoj z widokiem na sciane sasiedniego budynku. Lazienka tez czysta, wiec jedyne czego mi bylo trzeba to kapiel w troche zimnawej wodzie. Co zrobic ;).
Jako, ze bylo dosc wczesnie to wzialem motoryksze do Czerwonego Fortu i stalem sie obiektem zmasowanego ataku. Fort zamykany byl za godzine, a na dworze bylo dosc ciemno, wiec postanowilem wizyte w srodku odlozyc na pozniej. Zgarnal mnie tez stary rykszarz, ktory mnie obwozil dookola fortu i jak to zwykle w Indiach po paru sklepach, by mogl dorobic. Mial szczescie, bo zbieramy maski i w jednym sklepie mieli dosc tanie po skutecznych targach ;).
Dzis wstalem o 5.30 i poszedlem piechota do Taj Mahal. Niestety kropil deszcz, ktory zreszta mnie przesladowal caly dzisiejszy dzien. Chmury mocne i swiatla nie ma - wynik - zdjecia beda kiepskie. Odstalem jednak w krotkiej kolejce i zaplaciwszy 750 rupii mialem bilet do tego pieknego miejsca. Potem jeszcze kontrola osobista i trzepanko podczas ktorego okazalo sie, ze do srodka nie mozna wnosic laptopa. Musialem wiec dymac z powrotem do miejsca, gdzie moglem to zdeponowac. Z daleka Taj Mahal jest przepiekny, rzezbiony marmur wyglada odjazdowo. Z bliska widac juz troche znak czasu, no ale w dalszym ciagu jest super. W srodku niestety ciemno i za duzo nie widac,ale niektorzy pokazywali latarka jak mozna rozpoznac prawdziwe kamienie i marmur. Porobilem zdjecia z kazdej mozliwej strony, ale slonce nie wyszlo zza chmur ani razu.
Kimnalem sie jeszcze do poludnia w hotelu i pojechalem obejrzec Czerwony Fort. Ogromna budowla w 75% zajeta jest przez wojsko, a 25% jest udostepnione turystom. Jako ze mialem bilet do Taj Mahal to objela mnie znizka i zaplacilem 250 rupii. Fort ladny, ale na kolana nie rzuca. Jest tez miejsce zbudowane z bialego marmuru i z daleka widac Taj Mahal. Popatrzylem jeszcze jak miejscowi karmia wiewiorki i poszedlem dalej w strone starej czesci Agry. Tu juz zadnych turystow nie ma, za to sa tony smieci, ludzie sikajacy, ogromny targ i malpi gang na dachach. To bylo niezle przezycie popatrzec na to wszystko, tu jest autentycznie, a troche tego syfu uwiecznilem na zdjeciach ;). Nie moglem niestety znalezc taniej i dosc dobrze wygladajacej restauracji by cos zjesc. Postanowilem jednak nie ryzykowac zdrowia w najtanszych miejscach, bo wiekszosc moich znajomych z Indii przywiozla amebe, a po co mi to. Zjadlem wiec za 20zl baranine, ktora mialabyc nieostra, a malo mi buzki nie wypalilo.
Za godzine jade z powrotem do Delhi, gdzie lokuje sie w 4 gwiazdkowym hotelu i reszte podrozy mam sluzbowe.
26.11.2010, Delhi
Do Delhi dojechałem pociągiem z Agry znowu w AC2. Miałem pusty "przedział", który sobie zrobiłem po zasłonięciu zasłon. Pociąg niestety miał przestoje i ponad godzinę się spóźnił. Na dworcu miałem problem ze znalezieniem taksówki, ale w końcu znalazł się gościu, co mnie mógł zawieźć do Gurgaon - miasta ok. 35km od Delhi, gdzie miałem hotel. Dotarłem o północy, a taksówka została dokładnie przeszukana razem z zaglądaniem do podwozia zanim wjechała na teren hotelu. Hotel miesiąc temu otworzony i po 200$/noc, no ale ja nie płacę ;-). Wszyscy witają mnie ze złożonymi rękami jak do modłów i kłaniają się w pas. Serwis jest na tyle świetny, że restauracja otwarta jest 24h/dobę i mogłem jeszcze coś zjeść.
Następnego dnia wynajęliśmy z moim szefem taksówkę na objazd Delhi. Widzieliśmy Pałac Prezydencki, Parlament, Gate of India i Czerwony Fort. Ogólnie nieźle i czysto, dopiero w Old Delhi przy Czerwonym Forcie jest trochę indyjskiego hardcore. Mój szef trochę był w szoku ;-).
Po mile spędzonych następnych dwóch dniach na spotkaniach i wieczornych wybornych kolacjach jutro czas wracać do domu. Pierwszy rzut oka na Indie za mną, raczej nieprędko tu przyjadę na wakacje...
Archiwum
2017 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil