15.8.2016, Karkonosze

Od kilku lat zbierałem się do wyjazdu w Karkonosze, gdzie ostatni raz byłem w szkole podstawowej, ale długa droga samochodem skutecznie zniechęcała. Teraz po otwarciu łącznika autostrady A1, Wrocław i Dolny Śląsk stały otworem. Z rezerwacją noclegu chcieliśmy czekać do ostatniej chwili by potwierdzić dobrą pogodę. Koniec końców, jak to w długi weekend, obłożenie było 100%. Nocleg zarezerwowaliśmy zatem w Harrachovie, zaraz za granicą. W piątek po pracy mimo wszystko bym tam nie dojechał, więc na piątek wieczór przespaliśmy się we Wrocławiu.

Odstawiliśmy Konradka na autobus na Wilanowskiej i pomimo początkowych korków na autostradzie, do Wrocławia dojechaliśmy w 2.5 godziny :). 180 kph spokojnie można sobie lecieć po nowych drogach. Tylko wielki żal, że za nowych rządów budowa dróg kompletnie stanęła. We Wrocławiu spaliśmy przy autostradzie, a o 6 rano w sobotę ruszyliśmy w stronę Szklarskiej Poręby. Dojechaliśmy przed 8 i pomimo mżawki ruszyliśmy na szlak Wodospadu Kamieńczyka. Wodospad ma z 15 metrów i nawet ładnie wygląda w wąwozie. Mimo mżawki, ruszyliśmy w górę na Halę Szrenicką. Chmury nie pozwalały nic obejrzeć, zatrzymaliśmy się więc na chwilkę dłużej w schronisku i zjedliśmy naleśniki. Idąc w kierunku Szrenicy chmury zaczęły powoli ustępować. Od końca wyciągu na Szrenicę zaczęły się też tłumy. Chwila odpoczynku w schronisku i ruszyliśmy na Śnieżne Kotły. Jest to chyba najpiękniejsze miejsce tych gór - dramatyczne granie, pionowo lecą w dół i robią mega wrażenie. Stwierdziliśmy, że dobrze nam się idzie i że obejdziemy także to miejsce dołem. Schodzenie po gołoborzach było dość ciężkie, ale z dołu widoki równie fajne. Po 10h w górach doszliśmy do samochodu i ruszyliśmy na nasz nocleg.

Po śniadaniu w niedzielę pojechaliśmy do Karpacza. Byliśmy tu po 9, ale jakoś wielkiej ilości osób nie było widać. Tym razem wzięliśmy kolejkę na Kopę i dalej poszliśmy na Śnieżkę. Góra raz była przykryta chmurami, a raz odsłonięta, ale jak poszliśmy w górę to było już ładnie. Główne podejście w sporym korku, ale nie czekało się nigdzie jak widzieliśmy w TV kolejki na Giewont. Ze Śnieżki poszliśmy na Słonecznik, który ma piękne odsłonięte skały na szczycie. Bardzo ładnie wygląda. Stąd już tylko pół godzinki w dół do Pielgrzymów - podobnych wychodni skalnych. Po następnej godzinie, a w sumie 6, byliśmy z powrotem przy samochodzie. Po powrocie do Harrachova, zjedliśmy jeszcze bardzo smaczną kolację w jednej z knajp i leczyliśmy obolałe nogi. Tyle marszu po górach, gdy siedzimy latami za biurkami, to jednak jest wyzwanie.

Poniedziałek to powrót. Zajechaliśmy do Książa do zamku, ale godzinna kolejka do kasy skutecznie nas zniechęciła. Podziwialiśmy Zamek z zewnątrz i punktu widokowego. A z Wrocławia do domu znowu niecałe 2.5h :-)

Archiwum
2017 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil