18.4.2019, Ticino, Szwajcaria

Czas na wyjazd świąteczny. Nie planowaliśmy strajku nauczycieli, więc chciałem kupić bilety na standardowy czas wolny. Potem się okazało, że szkoła dała więcej wolnego, także z uwagi na egzaminy. Nasz syn przy wyborze dziadek czy Włochy wybrał to pierwsze, bo jak stwierdził: we Włoszech już byłem 2 razy. Wsiedliśmy więc sami w Ryanaira i jak za starych czasów polecieliśmy tylko we dwójkę. Lot do Bergamo był opóźniony godzinkę. Potem jeszcze kolejka po samochód i dopiero przed 23 byliśmy na naszym noclegu.

Dziś przejechaliśmy szybko do Campione dItalia, czyli małej enklawy włoskiej w Szwajcarii nad jeziorem Lugano. Fajna mieścinka na zboczu góry z pięknymi widokami na jezioro. Pochodziliśmy godzinkę i pojechaliśmy do Lugano. Tutaj było naprawdę pięknie. Pospacerowaliśmy po nabrzeżu i potem po parku z przepiękną kwitnącą roślinnością. Potem pospacerowaliśmy po wąskich uliczkach starej części miasta.

Kolejny przystanek to Bellinzona. Jest ona słynna z 3 twierdz, położonych na różnych wysokościach. Im wyżej tym mniejsza. Zwiedziliśmy największą i pooglądaliśmy widoki na mniejsze. Generalnie super. Kolejnym punktem był mały zamek w kantonie Gryzonia, ale jak tam dojechaliśmy to okazało sie to tylko kupą kamieni. Przejechaliśmy 50km do naszego hotelu i o 16 zakończyliśmy nasze zwiedzanie. Chcieliśmy jednak coś zjeść, a tu wszystkie knajpy otwarte dopiero od 18. Jadąc po kolejnych wioskach udało nam się dojechać do restauracji przy autostradzie i wejść tylnymi drzwiami. Jutro ponad 400 km w samochodzie i zamierzamy zobaczyć pozostałe kantony Szwajcarii, których jeszcze nie widzieliśmy, czyli Szafuzę z wodospadami na Renie, Bazyleę i Neuchatel.

19.4.2019, Neuchatel, Szwajcaria

O 7.30 byliśmy już w drodze, bo postanowiliśmy przejechać całą Szwajcarię na północ do miejscowości Szafuza, gdzie jest wielki wodospad na rzece Ren. Po drodze mijamy ogromne ilości tuneli, a między nimi podziwiamy fantastyczne widoki na góry. Zeszło nam ponad 2h by dojechać na miejsce. Wodospady są fantastyczne. Nie są wysokie, bo jedynie 23 metry, ale ogrom wody jaki spada robi wrażenie. Oglądamy wodospady z obu stron rzeki, podziwiając różne widoki. Potem zaglądamy obok do Busingen, które jest niemiecką eksklawą w Szwajcarii, ale nic tu za bardzo nie ma. Postanawiamy jechać północą stroną Renu, czyli w Niemczech do miejscowości uzdrowiskowej Bad Sackingen. Słynie ono ze starego pieszego mostu nad Renem. Samo miasteczko jest też bardzo przyjemne, a my mamy możliwość zjedzenia czegoś w normalnej cenie.

Następnie przejechaliśmy 30 km do Bazylei. Miasto ma ładną katedrę i ratusz, ale poza tym nie zrobiło na nas zbyt dobrego wrażenia. Przeszliśmy spory kawałek dookoła, przekraczając dwa mosty i stwierdziliśmy, że ruszamy do Miluzy w Alzacji we Francji. To tylko 30 km autostradą.

Miluza, czy też Mulhause też ma piękną katedrę i główny plac. Kilka ciekawych uliczek do pospacerowania przez godzinkę. Wracamy do Szwajcarii i przez piękne krajobrazy Jury jedziemy do naszego hotelu przy Neuchatel. Meldujemy się i jeszcze na zachód słońca zjeżdżamy do miasta i podziwiamy w oddali Alpy na tle jeziora. To był długi dzień.

Archiwum
2019 4 3 2 1 2018 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2017 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2019 Piotr Wasil