1.4.2010, Panajachel, Gwatemala
Juz 3 dzien siedze w Panajachel nad jeziorem Atitlan i jest bardzo fajnie. Typowa backpackerska atmosfera. Dzis rano wybralem sie do dwoch kolejnych wiosek nad jeziorem - San Marcos i Santa Cruz. Ta pierwsza to zdecydowanie najfajniejsza z odwiedzonych przeze mnie. Waskie brukowane uliczki przykryte gesta roslinnoscia i dookola bardzo fajne domki pobudowane przez miejscowych na zboczach wulkanow i z widokiem na jezioro. Moglbym tak mieszkac ;). Jedyny zgrzyt, ze miejscowi placa za lodke grosze, a ze mnie chcieli zedrzec po 25q za kazdy odcinek. Olewalem ich i dawalem mniej. Drugi minus Panajachel to, ze chodza non stop kobiety z jakimis szmatami i zaczepiaja, zeby kupic. Mowia jednak cicho i na slowo ´nie´odchodza. Nie to co w krajach arabskich. Tutaj tez nikt ze stoisk nie wola i nie katuje, wiec jest dosc przyjemnie. Wczesne popoludnie spedzilem w knajpie na meczu Arsenal-Barcelona. Po poludniu nad jeziorem jak zwykle zbieraja sie chmury, teraz bylem obejrzec zachod slonca, ale wulkanow po drugiej stronie juz nie widac i w ogole bardzo pochmurno. Dobrze, ze rano mialem oszalamiajace widoki z wulkanami za lekka mgielka. Chcialem tez kupic bilet na autobusik na lotnisko - reklamuja tu duzo tzw. shuttle, ale cena 13$ to byla troche sciema i naprawde trzeba zaplacic 22$. Mam ich gdzies, dojade chickenem za 3-4$ i wezme taksowke na miejscu. Jutro wiec tylko powrot do stolicy i do zarezerwowanego hoteliku pod lotniskiem. Ponoc tam jest obok targ wiec moze wyskocze na male ostatnie zakupy.
2.4.2010, Guatemala City
Rano ostatnie spojrzenie na wulkany nad jeziorem Atitlan i o 10.45 wsiadlem w autobus, ktory zawiozl mnie prosto do Guatemala City. Autobus troche inny niz chickeny, tez stary, ale siedzenia normalne, a nie lawka, no i wieksze odstepy miedzy nimi. Jako, ze nie bylo za duzo ludzi to mialem sam dwa miejsca dla siebie. Cena 35Q, czyli 4.5$ za 3h drogi. Szok, a benzyna kosztuje tyle co w Polsce. Zgadalem sie przy wysiadaniu z jakims amerykaninem i wzielismy razem taksowke, ja na lotnisko, a on gdzies dalej. Cena 70Q za dwoch. Pod lotniskiem powiedzialem taksiarzowi do jakiego guest house chce podjechac i akurat trafilismy. Faktycznie 100m od terminala. Zaplacilem 10$ (choc niby na wydruku mialem balance 9.4$), ale klocic sie nie bede, bo zamiast 3 osobowego dormitory, dali mi jedynke. Wyszedlem cos zjesc, ale nic nie ma dookola. Pomyslalem, ze wbije sie na lotnisko. Przed wejsciem do terminala, jak to zwykle byla w takich krajach, ochrona sprawdza paszport i pyta o bilet. Powiedzialem, ze lece do Houston Continentalem, co akurat bylo prawda, tyle, ze nie wspomnialem, ze jutro. Gosciu tez nie zaczail, ze wchodze bez zadnego bagazu. W kazdym razie w srodku bardzo ladnie i na pieterku sa 4 restauracje. Wzialem 4 kawalki piccy z 2 kubkami ice tea (taka promo) za 20Q i podjadlem. Wzialem jeszcze przezornie kanapke z Subway na kolacje, zobaczylem, ze moj samolot ma niby odlot o 7 i wyszedlem.
Moj guest house ma darmowe wi-fi, wiec zabijam ostatnie godziny w Gwatemali na internecie. Sprawdzilem na stronie Continentala i mam dalej odlot o 6.45, wiec nie wiem co jest grane. Ciekawe czy mnie wpuszcza do samolotu z moim plecakiem jako podreczny, doczepilem do niego maski i wyglada dosc ciekawie ;-). A jutro Guatemala City - Houston - Chicago - Frankfurt - Warszawa i po jedynych 22h podrozy bede w domu.
5.4.2010, Nowe relacje
Nowe relacje z Jordanii i Ameryki Centralnej już są. Mam natomiast zaległości ze zdjęciami, po kolei czekają na wrzucenie Barcelona, Jordania, El Salvador i Gwatemala.
Archiwum
2017 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil