2.3.2014, Chicago
W Polsce już prawie wiosna, a w Chicago szykowały się niezłe mrozy. Zapakowany w grubą kurtkę w niedzielę rano wyjeżdżam taksówką na Okęcie. Tylko po wjeździe do Warszawy zaczyna się ogromna mgła, ale widać, że jest ona tylko zaraz nad ziemią. Wjeżdżając na obwodnicę Warszawy zobaczyliśmy ofiarę mgły - Insignia na niemieckich blachach wbiła się w barierki. Za późno zauważyli koniec drogi. Faktem jest, że koniec tej drogi jest dość kiepsko rozwiązany.
Na lotnisku oczywiście brak niespodzianki - nasz samolot z Monachium poleciał do Gdańska, tym samym nasz lot został odwołany. Do kas Lufthansy ogromna kolejka, ale przebijam się bokiem do klasy biznes. Jako, że miałem zatwierdzony upgrade do biznes w United na locie Monachium - Chicago, próbuję wywalczyć taki sam bilet. Udaje się dostać miejsce na Swiss! 30 min do odlotu, więc bieg przez bramki i dochodzę do samolotu podczas boardingu. Lot starym Fokkerem minął bez problemów, a w Zurichu z powodu krótkiej przesiadki trzeba było od razu iść do bramek.
W moim ulubionym Airbusie A330-300 zajmuję miejsce 14B i zobaczymy jak będzie wyglądać lot biznesem Swissem po przerwie od Afryki. Fotel jest fajny, siedzisko dostosowuje się do miejsca, w którym siedzimy. Czuć to szczególnie jak się zsuniemy trochę z fotelu. Zjadłem carpaccio na przystawkę i bardzo dobre owoce morza na obiad. Do tego deser. Niestety zaraz po tym czułem, że się rozchorowuje. Ból głowy i gorączka przez dłuższy czas spowodowało, że poprosiłem załogę o jakieś leki, potem ponownie. Byli bardzo pomocni. Dzięki łóżkowi jakoś trochę udało mi się pospać, leki zadziałały i prawie mi przeszło.
Niestety w samym Chicago poważnie mnie rozłożyło i cały poniedziałek spędziłem w hotelu. W następne dni chodziłem do biura, ale to też było niezłe przeżycie, bo temperatura była bardzo niska, a wiatr potęgował mróz bardzo mocno.
Powrót też miałem zarezerwowaną biznes klasę za voucher. Tym razem odbyło się bez przygód i leciałem United. W Boeingu 777 mają ciekawą konfigurację, że część rzędów siedzi tyłem do lotu. Fotel bardzo wygodny do siedzenia, bo wyprofilowany. To też powoduje, że nie jest aż tak wygodny do spania. Zjadłem sałatkę z krewetkami, potem dorsza, a na zestaw serów i lody nie miałem już miejsca. Spanie dość szybko zleciało i po dobrym śniadaniu wylądowaliśmy przed czasem w Monachium. Szybka przesiadka na pełny Airbus A319 do Warszawy, gdzie zajmuje miejsce przy wyjściu awaryjnym i wita mnie Warszawa z wiosenną temperaturą.
24.3.2014, Samochodem po Holandii
Byłem w Holandii kilkadziesiąt razy, ale nigdy nic nie pozwiedzałem poza Amsterdamem i Eindhoven. Teraz mając do dyspozycji samochód postanowiłem zobaczyć coś po drodze z AMS do Eindhoven. Pierwotnie chciałem pojechać do Hagi, ale akurat trafiłem na szczyt nuklearny i Obama lądował 50 minut przede mną na Schiphol. Zamknęli też drogi i miasto, bo przecież ogólna wariacja jest jak prezydent US jest w drodze.
Pojechałem zatem najpierw do wioski Zaanse Schans, trochę na północ od Amsterdamu oglądając cepelię z wiatrakami w tle. Mimo wszystko było dojść przyjemnie. Wstęp darmowy, ale parking aż 8 euro, więc sobie odbili. Na miejscu 70% turystów z Japonii, 29% z Rosji i ja ;-)
Następnie pojechałem do miasta Gouda. Zaparkowałem przy polskim sklepie Babuni i uderzyłem na Maarkt. Plac jest piękny, super katedra na środku oraz uliczki. Zajrzałem do sklepu z serami i zaskoczył mnie on ogromnym asortymentem oraz cenami. Szybki lunch w Subwayu i za chwilę byłem w drodze do Kinderdijk, czyli słynnego miejsca z wiatrakami. Nawigacja prowadziła mnie po super fajnych i klimatycznych miejscowościach, aż tu nagle powiedziała bym wziął prom na drugą stronę. Trochę byłem zdziwiony, ale zawsze to dodatkowa przygoda. Za jedyne 2 euro przejechałem na drugą stronę kanału i za chwilę byłem w Kinderdijk. Tu parking 5 euro, ale było wolne miejsce przy ulicy, więc zaparkowałem za darmo. Spacer wzdłuż kanału z wiatrakami jest darmowy. Ja chciałem wziąć łódkę, ale niestety jeszcze nie ma sezonu, więc nic nie pływało. Pogodę jednak miałem super, zupełnie jak nieholenderską, więc łatwo można było pomyśleć, że jest już maj. Wiatraki fajne, ale z pocztówkowych zdjęć można było wynieść dużo lepsze wrażenie. Klimacik jednak jest.
Jeszcze 1.5h drogami i autostradami i znalazłem się w Eindhoven, gdzie czekają mnie 2 pełne dni spotkań służbowych.
Archiwum
2017 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil