17.7.2014, Lipcowe fruwanie
Niedziela, 6 lipiec to czas na podróż do Chicago na światowe spotkanie managerów (160 osób) w firmie. Niezły rozmach. Ostatni voucher na upgrade do klasy biznes postanowiłem spożytkować na Lufthansę i ich Airbusa A340-600 na trasie Monachium-Chicago. Lufthansa wymienia właśnie fotele klasy biznes na nowe, a ja niestety trafiłem na stare, które można w skrócie określić jako zjeżdżalnia. Za to serwis był bardzo dobry, jedzenie przepyszne, a przylatując wieczorem do Chicago nie było żadnej kolejki do immigration.
Czekam na kolegę, który leciał w prawie ostatnim rzędzie i jedziemy do hotelu. Przez następne dni mieliśmy szczelnie wypełniony harmonogram, którego dość ciekawym punktem był Seadog, czyli godzinna przejażdżka speed boatem po jeziorze Michigan. Mimo dość późnej godziny, nie było jeszcze na tyle późno by oglądać wieżowce o zachodzie słońca. Niestety dość mocno paliło i utrudniało to oglądanie nabrzeża, bo akurat trzeba było patrzeć w stronę słońca.
Z Chicago wracałem Swissem. Samolot napakowany, a ja po raz pierwszy od lutego lecę tak długi lot w klasie ekonomicznej. Ale nie było tak źle. Jedzenie znośne, a Jack i Baileys pozwoliły trochę pospać.

W piątek przyleciałem z Chicago, a już we wrotek 15go musiałem lecieć do Frankfurtu. Na szczęście rozkład lotów jest na tyle dobry, że poleciałem LOTem o 6.30, a wróciłem Lufthansą o 20:10. Miałem jednak długi dzień - pobudka o 5, taxi o 5:15, szybkie śniadanie w saloniku i głupie oczekiwanie w samolocie, bo jeden pas jest remontowany. LOT traktowany jest we Frankfurcie po macoszemu, bo wylądował na ostatnim możliwym pasie i kołował z 10 minut. Suma sumarum, Lufthansa startująca 6:45 powoduje, że i tak szybciej wychodzi się z lotniska. Powrót już Lufthansą był bardzo przyjemny ze względu na stewarda, który musiał coś łyknąć albo zapalić, bo humor miał nie z tej ziemi :-)

29 lipca czas na powrót do Indii. Nie byłem tam pół roku i postanowiłem w końcu coś zobaczyć poza biurem w Mumbaju. 31 lipca wieczorem lecę więc do Kambodży. Kupiłem bilet za mile z United na linię Thai (BOM-BKK-PNH). Plan jest taki by spędzić dzień w Phnom Penh, potem popłynąć wodolotem do Siem Reap. Tam dwa dni w Angkorze (od 15 lat myślałem jak go zwiedzić) i przejazd do Bangkoku. Tu raczej bez żadnego zwiedzania, bo na następny dzień 6 sierpnia wracam Lufthansą przez Frankfurt do Polski.
30.7.2014, Mumbai
Ranna pobudka, taksówka na lotnisko, śniadanie w saloniku i już siedziałem przy wyjściu awaryjnym w CRJ-900 lecącym do Monachium. Błyskawicznie minęła godzina i 10 minut, brunch w saloniku i kolejne 7.5h w samolocie do Mumbaju. Nie wiem jakim cudem, ale udało mi się przy odprawie online zdobyć miejsce 30F, czyli najlepsze miejsce w klasie ekonomicznej przy wyjściu awaryjnym. Udało mi się obejrzeć prawie 3 filmy i jeszcze po niespełna godzinnym krążeniu dookoła miasta udało nam sie wylądować w środku tropikalnej burzy. W Mumbaju jest obecnie pora deszczowa i "leje jak cholera" jak to określili moi koledzy z tego miasta. Wylądowałem na oddanym kilka miesięcy temu nowym terminalu. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to baaardzo długi spacer do immigration, ale tam przynajmniej jest mnóstwo stanowisk i nie trzeba czekać. Natomiast czekać musiałem na kolegę, który leciał z Paryża i miał być 30 minut przede mną. Niestety przyleciał 50 minut po mnie. Dopiero przed 2 nad ranem przyjechaliśmy do hotelu. Prysznic, spanie i pobudka jak neptyk o 8.30.
Dzień spędziłem w biurze, a wieczór na kolacji z moim zespołem w angielskim pubie bez angielskiego piwa. Cóż, Indie. Jutro znów cały dzień w biurze, a wieczorem odlot przez Bangkok do Phnom Penh i witaj Kambodżo!
Archiwum
2017 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil