9.9.2007, USA!!!
10 września lecę do Chicago, nocuję w hostelu i na następny dzień rano 11 września w 6 rocznicę zamachów na WTC lecę do Salt Lake City, wynajmuję samochód i witaj przygodo! :-).
Mam 6 dni na zobaczenie czegoś, moja trasa będzie wyglądać mniej więcej: Salt Lake City - Zion NP - Bryce NP - Grand Canyon North Rim - The Wave - Monument Valley - Arches NP - Canyonlands (jak sie uda) - Salt Lake City. Dużo do zobaczenia i sporo kilometrów do przejechania, no ale przecież nie muszę spać ;-). 16 września wieczorem lecę do Fargo w Północnej Dakocie, gdzie mam spotkanie służbowe, a 20go wylatuje do Polski. Huh, to moja pierwsza przygoda ze Stanami, nigdy nie przepadałem za tym krajem, jednak przyrodę mają piękną, a ja darmowy bilet lotniczy. Głupio nie wykorzystać! To także mój pierwszy samotny wyjazd, przez tydzień powinienem dać radę, chociaż nie wiem jak to będzie nie mieć do kogo się odezwać.
W miarę możliwości będę pisał z trasy.
18.9.2007, Fargo, USA
Jestem w Fargo w Północnej Dakocie, na końcu amerykańskiego świata ;-). Skończyłem tygodniowe zwiedzanie południowego-zachodu USA, niestety z trasy nie miałem jak się odezwać.
Oto w skrócie relacja z tego co widziałem, napiszę później oddzielną relację: wynająłem najtańszy samochód na lotnisku w Salt Lake City, a dostałem Chryslera PT Cruisera z klimą i automatem - nieźle. Ruszyłem od razu na autostradę w kierunku Las Vegas zmierzając w kierunku Bryce National Park. Po kilku godzinach monotonnej jazdy dotarłem na miejsce kupując od razu bilet wstępu ważny na wszystkie parki narodowe przez rok za 80$. W sumie opłacało się, bo na sam Bryce NP wjazd kosztował 25$. Park jest przepiękny, przeszedłem sobie całą trasę na dół i formy skalne wręcz poraziły mnie pięknem. Niesamowite jest to, że na dole w wąwozie szerokim na 10m rosną drzewa, które mają kilkadziesiąt metrów szerokości. Przejechałem się na wszystkie punkty widokowe, porobiłem zdjęcia i udałem się na kemping za 10$, gdzie spędziłem pierwszą noc. W nocy trochę zmarzłem, mimo, że w dzień było bardzo gorąco. Jako, że zmiana czasu po przylocie do USA mnie również dotknęła to o 3 w nocy byłem już wyspany. Wstałem trochę przed świtem o 6, zebrałem się i uderzyłem w drogę do Zion National Park. Byłem tam już o 9 (ze 200km drogi), gdzie zostawiłem samochód i przesiadłem się w autobusik, który rozwoził zwiedzających. Jest to jedyny park na mojej trasie, gdzie były takie autobusiki, innych parków nie da się zwiedzić bez własnego samochodu. Zion (poza kanionem) to przedziwne formy skalne, czasami wręcz niesamowite. Zrobiłem trochę zdjęć po drodze i potem w samym kanionie. Było ładnie, szkoda, że końcówki kanionu nie mogłem zobaczyć, ale to jedynie zabawa dla tych co lubią chodzić po wodzie - rzeka wypełnia całe dno a ściany są pionowe. Po kilku godzinach udałem się w podróż do północnej krawędzi Wielkiego Kanionu. Co by nie mówić, to Wielki Kanion robi niesamowite wrażenie. Na północną krawędź przyjeźdża 10 razy mniej turystów niż na południową, ale robi ponoć nie mniejsze wrażenie. Szkoda, że droga do najdalej wysuniętego punktu widokowego była zamknięta z powodu pożarów - niestety jest tu bardzo sucho i do tego dość mocno wieje, więc są non stop problemy z pożarami. Obejrzenie tej wielkiej przepaści pozostaje na długo w pamięci. Zatrzymałem się tu na nocleg na kempingu - aż 18$ za miejsce + 1,5$ za prysznic. Cholera drogo sobie liczą! Browarek pomógł mi szybciej zasnąć i dłużej się wyspać. Następnego dnia chciałem dojechać do Page i po drodze zobaczyć kanion rzeki Paria. Niestety z drogi za cholere nie mogłem znaleźć drogowskazu, choć same formacje skalne dookoła były super. W Page zobaczyłem tamę, dzięki której powstało jezioro Powell. Potem podjechałem zobaczyć Horseshoe Bend - to miejsce na zawsze pozostanie w mojej pamięci, po prostu coś pięknego! Jedno z najwspanialszych miejsc, jakie w życiu widziałem. Gdy dodatkowo łódka płynie rzeką to dopiero można sobie wyobrazić rozmiar tego cudu przyrody. Mój obiektyw 28mm prawie nie pokrywał miejsca. Kilka kilometrów za Page jest Antelope Canyon. Jest to własność Indian Nawajo i za wstęp trzeba zapłacić oddzielnie. Zdecydowałem się wejść do Lower Antelope Canyon (21$, jest jeszcze Upper za 26$). Ależ miejsce! Drugi raz w ciągu dnia zapiera mi dech w piersi. Do kanionu schodzi się jak do dziury w ziemi i ogląda się jak rzeka wyrzeźbiła formy skalne - po prostu meandrująca rzeka pod ziemią! Zrobiłem chyba ze 150 zdjęć i wyszedłem po godzinie z opadniętą szczęką! Zdecydowane Top5 miejsc, które widziałem. Jako, że było dość wcześnie to ruszyłem w kierunku Monument Valley. Dotarłem tam pod koniec dnia. Oczywiście przejechałem gruntową drogą całą dolinę - trzeba to koniecznie zrobić by zobaczyć wszystkie te piękne formy skalne! Zrobiłem także piękne zdjęcia zachodu słońca nad doliną oraz położyłem się spać na tutejszym kempingu za 5$ z niezapomnianym widokiem. Kolejnego dnia pojechałem do Natural Bridges, gdzie można obejrzeć 3 mosty skalne, ale po tych wcześniejszych widokach nie robiły aż takiego wrażenia, choć były bardzo ładne. Dalej jadąc w kierunku Moab obejrzałem cześć Canyonlands NP zwaną The Needles. Canyonlands miały być punktem dodatkowym na mojej trasie, gdy starczy mi na nie czasu, ale to miejsce okazało się wręcz przecudne. Na drugi dzień zwiedzałem kolejną część Canyonlands zwaną Island in the Sky. Ta to dopiero robi wrażenie! Jak ktoś myślał, że Wielki Kanion zaskakuje ogromem to niech zobaczy Canyonlands! To jest po prostu coś niesamowitego, trzeba koniecznie zobaczyć wszystkie punkty widokowe! Ostatnie popołudnie mojego zwiedzania przeznaczyłem na Arches NP. Myślałem, że już mnie nic nie zaskoczy, ale te wszystkie miejsca po prostu zwalają z nóg. Obszedłem wszystkie łuki i na koniec zostawiłem sobie majstersztyk - Delicate Arch. Żadne słowa nie opiszą dobrze tego, co zobaczyłem. Po prostu cuda świata.
W 6 dni zrobiłem 2600km oraz trzasnąłem 1086 zdjęć. Niedługo dokładną relację i najlepsze zdjęcia wrzucę na stronkę.
Teraz jestem w Fargo na spotkaniu służbowym, w piątek powrót do Polski, a w poniedziałek do Estonii...
Archiwum
2017 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil