5.3.2017, Kazimierz Dolny

Wychowawszy się w Lublinie, Kazimierz Dolny znałem oczywiście od poszewki. Pamiętam jeszcze czasy jak tam prawie w ogóle nie było turystów. Podczas liceum, studiów wielokrotnie tam wracałem, a potem nastąpiła spora przerwa. W sobotę odstawiając Konrada do teściów, miałem 2h wolnego przed zachodem słońca i nowy sprzęt foto w torbie. Postanowiłem zatem wrócić do Kazimierza i pstryknąć kilka fotek nowymi obiektywami.

Pierwszy piękny weekend po zimie przyniósł 16 stopni i piękne słońce. Pojechałem najpierw do wąwozu lessowego Korzeniowy Dół, gdzie podziwiałem walkę natury - odsłonięte korzenie drzew wiszące na ścianach wąwozu. Super miejsce. Następnie spacerkiem przeszedłem się dookoła rynku, gdzie było już sporo rozstawionych stolików. Spragnieni słońca ludzie zażywali kąpieli słonecznych. Następnie ruszyłem na zamek i do baszty. Niestety oba obiekty otwarte były tylko do 16, więc pooglądałem z zewnątrz.

Kolejny punkt to Góra Trzech Krzyży, gdzie nawet nie było dużego tłumu i udało mi się uchwycić je bez żadnych ludzi. Widok stąd na miasteczko i Wisłę jest super, choć jeszcze jest trochę za wcześnie i nie ma kwitnącej roślinności. Spaceruję jeszcze na Mały Rynek oraz nad Wisłę oglądając zachód słońca. W tak krótkim czasie nie udało mi się oczywiście zobaczyć wszystkich atrakcji, ale dobre i tyle. Trzeba tu będzie wrócić we trójkę i zahaczyć jeszcze o Nałęczów.

A za 10 dni Bułgaria :-). Kupiłem bilety za mile w najmilszym poniedziałku i zabieram Konrada. Będzie męski wyjazd.

18.3.2017, Sofia

W najmilszym poniedziałku LOT kupiłem bilet za 7k mil do Sofii dla Konrada i mnie. Już dawno temu chciałem tam polecieć i takiej okazji nie mogłem puścić. Niestety udało się wygospodarować tylko 2 dni, ale lepsze to niż wcale.

Lot zleciał szybko a z lotniska za jedyne 15 lewa dojechaliśmy do zarezerwowanego za pinkty Park Inn. Na miejscu z uwagi na dziecko dostajemy jeszcze upgrade do apartamentu. Dokupuję śniadania po 8 euro i rozkoszujemy się widokiem na wielką górę Vitosha rozpościerającą się zaraz za miastem. W piątek odbiera nas Dimitar z mojego zespołu i jedziemy do Bielogradczika. Droga wiedzie przez góry i śnieg i po 2.5h prawie dojeżdżamy na miejsce gdy nagle słyszymy bum i zachlapała nam się szyba. Okazało się że pękł przewód od chłodnicy. Nie wróżyło to dobrze. Cudem dojechaliśmy do warsztatu gdzie zostawiliśmy samochód ale na części trzeba czekać do jutra. Dowiadujemy się o pociąg i idziemy zwiedzać zamek położony wśród ostańców skalnych. Widoki robią mega wrażenie. Wspinamy się na szczyt, a potem idziemy ścieżką przez godzinę dookoła podziwiając te wspaniałe ostańce skalne.

Powrót to 3.5h w pociągu i dopiero na 22.30 w hotelu. Oznaczało to rezygnację z zobaczenia dziś monastiru rilskiego, więc pochodziliśmy po centrum Sofii. Centrum jest całkiem ładne i stoi kościołami. Niektóre mają po 1500 lat. Chcieliśmy jeszcze wjechać kolejką na górę Vitosha, ale już było mało czasu i zabrałem Konrada na zabawy w centrum handlowym.

Archiwum
2017 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2016 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2015 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2014 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2013 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2012 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2011 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2010 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2006 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2005 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2004 12 11 10 9 8 7 6 5

top

© 2017 Piotr Wasil